Tymczasem minister Arłukowicz miał im do powiedzenia tyle, że rodzice mogą wybrać, czy ich dziecko będzie leczone przez pediatrów czy lekarzy rodzinnych. Chwali się tym sukcesem już od kilkunastu miesięcy, choć jest to zaledwie jakieś niewielkie usprawnienie systemu - wymuszone zresztą brakiem lekarzy rodzinnych.

Emerytom, których nie stać na wykup leków, Arłukowicz miał do powiedzenia tylko tyle, że na listy leków refundowanych weszło kilkadziesiąt "nowych cząsteczek".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej