Marcowa aneksja Krymu przez Rosję jest w powojennej Europie wydarzeniem bez precedensu. Nie bez powodu jedynym porównaniem wydają się działania Adolfa Hitlera w 1938 r. Ale z takich analogii niewiele wynika.

W oczach Wschodu

Rosja czuje się spadkobiercą Rusi. Kijów jest jej kolebką, miastem świętym, Doniecczyzna i Ługańszczyzna zaś leżały na terenie państwa moskiewskiego również wtedy, gdy kolonizowali je ukraińscy Kozacy. Krym został zdobyty w XVIII w. przez Rosję i w większości zasiedlony przez Rosjan (Ukrainie podarowano go zaledwie 60 lat temu), a Sewastopol do dziś pozostaje symbolem chwały rosyjskiego oręża. Do względów historycznych dołącza się ekonomiczny: kopalnie, huty i fabryki...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.