Nikt nie chce głosować na PO. Zbyt wiele rozczarowań, zero nadziei; nie będzie żadnego ruchu, żadnej rekonstrukcji rządu. PO jest jak żona Lota zamieniona w słup soli. Wyborcy Palikota - zagubieni: jest on czy go nie ma i kim jest? Zwolenników SLD nie znam; nie to pokolenie.

Sporo młodych (nawet inteligentnych) ludzi ze wsi nadal zafascynowanych jest Korwinem. Nic dziwnego. Jest jak gwiazda rocka: szokuje i bawi. To wystarczy, bo młodzi wiedzą, że to najważniejsze atuty polityczne. W polityce nie trzeba przecież myśleć, bo jak polityk myśli, to go do telewizji nie zaproszą, a jak go nie zaproszą, to go nie ma. Młodzi do telewizji nie chodzą, ale na wszelki wypadek też nie myślą, bo a nuż pójdą do polityki? A zresztą skąd mieliby umieć myśleć? Szkoła tego nie uczy. Katecheza i telewizja też nie.

Większość moich wakacyjnych rozmówców szykuje się na pisowskie "nowe średniowiecze", na krzyże, egzorcyzmy, agentów Tomków i poszukiwanie "prawdy o Smoleńsku". Zacznie się od wyborów samorządowych, po których Polska lokalna przejdzie w ręce proboszczów. W gminach księża angażują się w politykę wyłącznie po jednej stronie i nie robią tego bezinteresownie. Liczą na jeszcze większe przywileje. I będą je mieli.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej