Dziś Europa milczy wobec agresywnej, imperialistycznej polityki prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Zachód toleruje awanturniczą politykę, która jawnie godzi w suwerenność innych państw: Mołdowy, Łotwy, Gruzji i przede wszystkim Ukrainy.

Unia Europejska postępuje tak, jakby była neutralną Szwajcarią współczesnego świata - dotyczy to zwłaszcza elit politycznych i biznesowych. Ale Europa nie jest Szwajcarią. Jest kontynentem, na którym wybuchły dwie krwawe wojny światowe.

Dlatego my, ludzie kultury, nauki, mediów, mamy obowiązek być czujni i jak gęsi kapitolińskie ostrzegać nasze kraje. Nie wolno nam odtwarzać dawnych iluzji; nie wolno ulegać dawnym konformizmom. Powinniśmy wzywać przywódców państw Unii, by stawili czoła agresywnej polityce Putina.

Nie utożsamiamy Putina z narodem rosyjskim, tak jak nie utożsamialiśmy z narodem rosyjskim Breżniewa, gdy rozpętywał awanturę w Afganistanie. Głosem Rosji uczciwej i odważnej był wtedy Andriej Sacharow, który o interwencji w Afganistanie powiedział w rosyjskim parlamencie: "Haniebna wojna".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej