"Oto polska i światowa opinia publiczna będzie mogła zobaczyć, jak poważne państwo i honorowi ludzie dochodzą prawdy o śmierci swoich rodaków" - pisze Michał Karnowski na portalu wPolityce.pl.

"Zabezpieczenie dowodów, oto pierwszy odruch amerykańskiego prezydenta. Polski premier na miejscu śmierci polskiego prezydenta przybijał radosne żółwiki z głównym podejrzanym, a pierwszym odruchem obecnego prezydenta było przejąć władzę i rozpruć właściwe sejfy" - pisze Karnowski, czyniąc prezydentowi Komorowskiemu zarzut, że po śmierci poprzednika wykonał konstytucyjny obowiązek (nie było też radości, ale o to mniejsza).
Pozostało 80% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej