Niektórzy księża mieli łzy w oczach. W specjalnej modlitwie padły słowa, że biskupi dali się zwieść sprawcom przestępstw i stawali w ich obronie, zamiast troszczyć się o ofiary.

W piersi uderzył się prymas Polski abp Wojciech Polak. Doceniając ten gest, trzeba jednak zauważyć, że było to uderzenie w cudze piersi. Prymas, kardynał Dziwisz, bp Libera i jeszcze kilku innych hierarchów (w sumie naliczyliśmy ich w Krakowie siedmiu) przepraszali przecież nie za swoje przewinienia, ale za abp. Michalika i jego zaniedbania w głośnej sprawie z Tylawy. Przepraszali za abp. Hosera, który nie odsunął od pracy z dziećmi pedofila z Tarchomina.

Ich w Krakowie nie było. Podobnie jak kardynała Kazimierza Nycza, który wkrótce będzie musiał udowodnić...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej