Burdy na pogrzebie generała wyrastają z atmosfery zrozumienia dla protestujących i niezrozumienia najnowszej historii Polski. Nasze umysły tkwią w niewoli schematów.

Się mówi

Jaruzelski - autor stanu wojennego. Ale już się nie mówi: Jaruzelski - ten, który zgodził się na powrót "Solidarności". Bo przecież do relegalizacji "Solidarności" Jaruzelski parł w styczniu 1989 r. z taką determinacją, że zagroził dymisją ze wszystkich stanowisk, gdyby PZPR się na to nie zgodziła.

I się mówi: Jaruzelski spowodował ofiary śmiertelne. Ale sto ofiar dekady lat 80. to chyba mniej niż 379 ofiar trzech dni zamachu majowego Józefa Piłsudskiego? By nie rzec już o późniejszych ofiarach stworzonego przez Piłsudskiego systemu...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.