Na rozprawę (siedem skarg RPO i prokuratora generalnego) w sprawie o zasady inwigilowania czekaliśmy długo. Od pierwszego wniosku minęły blisko trzy lata, od ostatniego - półtora.

Ta zwłoka dała rządowi i Sejmowi pretekst, by nie wykonać sygnalizacji Trybunału o doprecyzowaniu zakresu inwigilacji przez ABW, i nie uregulować zasad billingowania (pobierania informacji o połączeniach telefonicznych i internetowych).

Niestety, Trybunał w czwartek odroczył rozprawę bezterminowo, bo prezes Sądu Okręgowego w Warszawie (który rozpatruje niemal 90 proc. wniosków o kontrolę operacyjną) odmówił odpowiedzi na pytania, jaką praktyką się przy tym kieruje. Prezes zasłania się ustawą o ochronie informacji niejawnych i tym, że Trybunał - jego zdaniem - nie miał prawa takich pytań mu zadać.

Jeśli żadna ze stron nie ustąpi, to wyrok nie zapadnie. To samo w sobie jest sytuacją kuriozalną i groźną.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej