Oto jeden z najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska, wiceszef Parlamentu Europejskiego, po wypiciu - jak twierdzi - dwóch buteleczek wina na pokładzie samolotu wdaje się w awanturę z obsługą lotniska z powodu wózka bagażowego. Funkcjonariusz miał popchnąć europosła. Słysząc rzekomo "raus" (wynocha) z ust celnika, Protasiewicz przypomina mu czasy wojny i okupacji. Odgrzewa stereotyp złego Niemca, który czai się tuż za granicą, żeby Polakowi dokopać i go poniżyć.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej