Ten szeroki ruch społeczny musiał powstać, bo - jak powtarza się w Kijowie - po masowych demonstracjach Ukraina jest już inna niż przed ich początkiem 21 listopada. Sprzeciw wobec niepodpisania przez prezydenta Janukowycza umowy stowarzyszeniowej z UE przekształcił się w żądanie głębokich zmian w państwie autokratycznym, skorumpowanym, z gospodarką zdominowaną przez oligarchów. Dziś głównym hasłem jest nie tyle poprawa bytu, ile przywrócenie sprawiedliwości i uczciwości w instytucjach państwa i w życiu społecznym.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej