Recepta na formację polityczną nie jest oszałamiająca, nie przyciągnie tłumów, ale nie jest bez szans. Może zyskać wyborców prawicowych mających dosyć Macierewicza i jego pseudoekspertów, niewierzących w sztuczne mgły i nieprzepadających za Radiem Maryja. Niewykluczone, że spodoba się również wyborcom rozczarowanym kłótniami Donalda Tuska z Grzegorzem Schetyną. Tym, którym przeszkadza porzucenie przez PO liberalnego programu i forsowanie przez część jej posłów projektów dotyczących związków partnerskich dla par homoseksualnych.

Gowin stanowi jednak zagrożenie przede wszystkim dla PiS. Jarosław Kaczyński przed eurowyborami może znaleźć się w trudnej sytuacji: radykalnych wyborców mogą mu zabrać narodowcy, którzy poważnie zastanawiają się nad startem do Parlamentu Europejskiego i mają głodnych władzy liderów, takich jak Artur Zawisza czy Robert Winnicki. A na drugim, bardziej umiarkowanym skrzydle PiS, pojawił się właśnie Gowin.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej