Tym razem wskazuje, że rozkładające się drewno emituje dwutlenek węgla i potęguje ocieplanie klimatu. A to stawia Polskę, jako organizatora szczytu klimatycznego, w złym świetle. W dodatku drewno w Puszczy gnije, gdy w regionie według prof. Szyszki szaleje bezrobocie.

Nietrudno sprawdzić, że Jan Szyszko nie pierwszy raz mija się z prawdą, łagodnie mówiąc. Gdyby choć odrobinę czasu poświęcił na studiowanie naukowej literatury, wiedziałby, że sprawa z emisją dwutlenku węgla i starymi lasami nie jest taka prosta, jak mu się wydaje.

Owszem, jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku sądzono, że stare lasy są raczej neutralne, jeśli chodzi o wiązanie węgla z atmosfery. Opierano się na założeniu, że wielkie drzewa rosną wolno, więc ilość węgla pobieranego z atmosfery równoważna jest z ilością węgla uwalnianego w czasie ich rozkładu. Dziś już nikt tak nie sądzi i stare lasy, właśnie te pełne martwych drzew, uznawane są za ekosystemy, które nie tylko więcej pobierają węgla, niż go emitują, ale jeszcze na dodatek wiążą go w sposób niezwykle trwały.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej