Krytyka Kościoła i dyskusja z jego poglądami nie jest walką z Kościołem ani jego atakowaniem. Jest niezbędnym elementem debaty publicznej w systemie demokratycznym, tak samo jak krytyka innych instytucji publicznych. Atakowany to Kościół był w systemach totalitarnych. Nie godzi się dziś wchodzić w buty ludzi naprawdę wtedy prześladowanych.

W Polsce po 1989 r. Kościół rzymskokatolicki otrzymał wszystko, czego oczekiwał. Już pod koniec Polski Ludowej dostał mocne gwarancje prawne swego statusu, przedłużone i rozszerzone o konkordat w III RP - z poparciem większości polityków. Jeśli dziś między państwem a Kościołem są jakieś kwestie sporne, to nie są one fundamentalne, choć mogą być ważne i trudne. Jeśli jednak byt Kościoła instytucjonalnego jest zagrożony, to przez błędy polityczne i duszpasterskie samego Kościoła i wskutek oddolnej laicyzacji. I tu rzeczywiście Kościół napotyka rosnący opór części młodszego pokolenia wychowanego już w wolności.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej