Jej uczestnicy zapewniali o niezależności (od posła PiS Antoniego Macierewicza), choć wciąż powoływali się na Macierewicza i materiały jego zespołu.

Przekonywali, że przedstawiają rezultaty "akademickiego śledztwa". Pokrywały się one niemal w stu procentach z tym, co głosi Macierewicz. Na konferencji wystąpili wszyscy jego eksperci (poza skompromitowanym prof. Jackiem Rońdą).

A jednak były newsy! W sprawie brzozy nową wiedzę wniósł prof. Chris Cieszewski (University of Georgia, USA). Zaprezentował zdjęcia satelitarne wykonane pięć dni przed katastrofą. Jego zdaniem widać wyraźnie, że brzoza, w którą miał uderzyć samolot, była złamana co najmniej 5 kwietnia 2010 r.

- To fakt niepodlegający dyskusji - stwierdził. - Na drzewo ktoś się wspinał, walił młotem, siekierą (ale satelity tego nie odnotowały).

Uczony ilustrował wykład zdjęciami, ale też imitował odgłos, jaki powinien towarzyszyć zderzeniu tupolewa z brzozą. Wyszło mu "Piijiii, bziuuu!".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej