I tu pojawia się problem, bo jednak Polska to nie Rosja, artysta Szumczyk to nie Pussy Riot, a gwałty nie tylko w Gdańsku w 1945 r. to fakt historyczny. Po wejściu Armii Czerwonej na całym Pomorzu, Mazurach, Śląsku i innych terenach gwałcono zarówno 9-letnie dziewczynki, jaki i kobiety ok. 80. roku życia. Nie ma miarodajnych statystyk, mówi się o zgwałconych dwóch milionach kobiet niemieckich i stu tysiącach polskich. Część zabijała własne córki i popełniała samobójstwa. Ponad 40 proc. kobiet, które pozostały w wyzwolonym Gdańsku, było zarażonych chorobami zakaźnymi, w tym wenerycznymi. Wiele z nich było też w ciąży. Problem był tak duży, że Międzynarodowy Czerwony Krzyż przysłał po wojnie do miasta z zagranicy specjalne ekipy lekarzy i pielęgniarek. To jednak była wojna, gwałcili również żołnierze armii niemieckiej, amerykańskiej, angielskiej, a pewnie i polskiej. Tego w rzeźbie nie zobaczymy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej