Wiecie, kto jest autorem tych słów? Józef Michalik, w 2001 r. arcybiskup przemyski i wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Wówczas gorliwy obrońca Michała M., księdza z Tylawy oskarżanego o pedofilię.

Wielokrotnie jeździłam w tamtym czasie do Tylawy. Jako reporterka rozmawiałam z dziewczynkami, ich rodzicami i ludźmi, którzy postanowili sprawę ujawnić. Nie było wątpliwości co do winy księdza i krzywdy dzieci. Przypieczętował to wyrok sądu.

A hierarcha położył cały swój autorytet na ołtarzu obrony duchownego, który przez ponad 30 lat bezkarnie molestował dziewczynki ze swojej parafii.

We wtorek arcybiskup powiedział dziennikarzom: "Wielu tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były zdrowe".

I dalej: "Dziecko lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze drugiego człowieka wciąga".

Zabrzmiało mi to bardzo znajomo.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej