Od jakiegoś czasu SLD wybiela PRL. Huczne obchody 100-lecia urodzin Edwarda Gierka, chwilę później "Niezbędnik historyczny lewicy", z którego dowiadujemy się, że PRL to właściwie najpiękniejszy okres w historii. W podobnym tonie tłumaczył wczoraj Leszek Miller zwycięstwo sprzed 20 lat. "Po czterech latach kapitalizmu obywatele dostrzegli jego istotę, że socjalistyczna Polska sprzed tego okresu ze wszystkimi swoimi wadami miała też wiele zalet: pełne zatrudnienie, bezpieczeństwo socjalne, wachlarz bezpłatnych usług publicznych, w tym edukacja, ochrona zdrowia czy polityka prorodzinna".

Ani słowa o pustych półkach, "mądrościach" wtłaczanych do głów w szkołach, talonach na malucha dla partyjnych bonzów. O strzelaniu do robotników protestujących przeciwko podwyżkom cen, o "nieznanych sprawcach" atakujących niepokornych, wsadzaniu za bibułę.

Miller przypomina, że 20 lat temu Polacy wybrali SLD, bo mieli już dość reform Balcerowicza. I znów kłamliwe przemilczenie: dlaczego w Polsce po "wspaniałych" latach rządów PZPR ta transformacja była w ogóle potrzebna? Dlaczego postsolidarnościowe rządy musiały wziąć się do odbudowania kraju? Może dlatego, że Gierek nabrał kredytów, by budować fabryki, które okazywały się bezsensownymi inwestycjami?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej