Ale dyskusja o tym jest ważna. Tym bardziej że jesteśmy tuż przed głosowaniem w Sejmie wniosku o referendum w sprawie obniżenia wieku szkolnego. Wniosek podpisało prawie milion osób. Raport pomógł Ratujmaluchy.pl zebrać te podpisy.

Tyle że zgłosili się do niego wyłącznie rodzice niezadowoleni. A jak jest naprawdę? Ile szkół jest "złych" i czy są jakieś "dobre"? Tego nie wie nikt. Kontrola MEN miała szansę to właśnie wyjaśnić. Urzędnicy z kuratoriów poszli do każdej wymienionej w raporcie szkoły, mieli naprawiać braki zgłoszone przez rodziców.

Nic z tego jednak nie wyszło, bo zabrali się do rzeczy biurokratycznie - sprawdzali tylko, czy wszystko się zgadza z przepisami. Z kontrraportu MEN jasno wynika, że zarówno wizytatorzy, jak i dyrektorzy szkół po prostu asekurują się paragrafami. Na przykład na skargę rodziców, że "nie ma mowy o uczeniu przez zabawę", bo w klasie dla sześciolatków jest za mało miejsca - odpowiadają bezdusznie: "Zajęcia toczą się zgodnie z podstawą programową". Gdzieś jest catering - rodzice się buntują, że jedzenie zimne; gdzie indziej plac zabaw po drugiej stronie ulicy. Ale urzędnicy piszą tylko: "Nie stwierdzono naruszenia przepisów prawa". Bo nie naruszono.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej