I co tu robić, jak dalej pisać książki o tym, że gej nie powinien być księdzem, ponieważ "nie jest w pełni mężczyzną" (z książki "Homoseksualista w Kościele")?! Nad Terlikowskim pochylił się więc "Newsweek": "Co on [papież] otworzy usta, to pan musi jego słowa tłumaczyć" - mówi dziennikarka. Lecz papież polskiej prawicy katolickiej idzie w zaparte: "Nieprawda. Nie mam z nim problemu. Nie muszę niczego tłumaczyć, ja jedynie prostuję manipulacje liberalnych mediów".

Nie wyjaśnia, na czym owe manipulacje polegają. Byłoby to dość trudne - papieża po prostu nagrano i zacytowano. My już za to wiemy, na czym polegają sztuczki Terlikowskiego, żeby sobie z papieskimi ekstrawagancjami jakoś poradzić. Oto papież mówi: "Katechizm wyjaśnia, że tych osób [homoseksualistów] nie należy marginalizować, powinny być włączone do społeczeństwa".

A Terlikowski go przyłapuje: "Ale w społeczeństwie świeckim, nie w Kościele!". Co sugeruje, że gdyby przyszło co do czego, papież geja do Kościoła nie wpuści, przecież mówi tylko o włączeniu do społeczeństwa. Manipulacja? Skąd, Terlikowski po prostu postanowił swój problem zracjonalizować - będzie czytał papieża dosłownie aż do bólu. A gdy i to nie pomoże, zlekceważy nawet cytaty, o ile padły w miejscu tak niestabilnym jak samolot. "Źródłem nauczania Kościoła są oficjalne dokumenty. I od tego są kaznodzieje, proboszczowie, ale też publicyści, żeby przypomnieć ludziom, że jeśli szukają nauczania Kościoła, to nie w ?Newsweeku ? ani w ?Wyborczej ?, tylko właśnie w takich dokumentach" - wyłuszcza Terlikowski.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej