Myślę też, że za kilka miesięcy wszyscy zapomną buntownika Lemańskiego i pogodzą się z nowym nasłanym przez władze proboszczem, bo w końcu dzieci się rodzą, starsi umierają i ktoś musi dać chrzest lub pochować. Ludzie, zwłaszcza w małych miejscowościach i wsiach, nie mają jeszcze wyobraźni (odwagi? możliwości?) życia inaczej, to znaczy bez kosztownych rytuałów, upokorzeń z nimi związanych (np. nauki małżeńskie, ciągłe datki) i bez posłuszeństwa hierarchom.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej