Jest wiele prawdy w tezie, że światem rządzi sektor finansowy. A w OFE zaangażowane są wielkie moce światowych finansów. Większość liczących się polskich mediów też jest z nimi powiązana przez właścicieli. Podobnie jak większość wpływowych ekonomistów przez swoje kariery. Duża część liczących się polityków największych polskich partii jest z OFE związana przynajmniej biograficznie. Współtworzyli je, głosowali za ich powołaniem albo wyrośli w kulcie Czterech Wielkich Reform. Trudno im porzucić dorobek, którym się szczycili. Trudno też zmienić zdanie dziennikarzom, którzy OFE latami chwalili jako pewny i nowoczesny sposób na wyższe emerytury.

Żaden polski rząd żadną swoją decyzją nie zmobilizował przeciw sobie tak potężnych sił. Dlaczego Tusk to robi? Najpierw chciał zmniejszyć ryzyko przekroczenia progów zadłużenia. Dlatego początkowo mówiło się o zawieszeniu, a potem o ograniczeniu wpłat do OFE. Kiedy jednak eksperci i politycy zaczęli się głębiej interesować skutkami systemu kapitałowego, zrozumieli, że problem nie jest doraźny.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej