" NeoBank - Neogang !", "Najpierw ludzie, potem zyski!" - skandowali wczoraj na demonstracji w centrum Poznania lokatorzy kamienic i anarchiści. Z transparentami " NeoBank - terroryzujemy lokatorów!" przeszli pod cztery placówki banku.

Nie wybrali go przypadkowo. To firmy podstawione przez NeoBank za pożyczone w nim pieniądze kupowały kamienice i podpisywały umowy z ich "czyścicielami", wyceniając wyrzucenie z domu jednej rodziny na 15 tys. zł. Kulisy tej operacji ujawniła niedawno "Gazeta".

Interes był świetny: kamienice z lokatorami można kupić bardzo tanio, bo prawo dość skutecznie chroni ich przed wyrzuceniem; gdy jednak lokatorów się pozbywano, wartość kamienic nagle rosła. To dlatego odcinano tam prąd i wodę, rozbijano ściany, kanalizację, podrzucano padlinę.

Lokatorzy wyszli na ulice Poznania rozczarowani postawą prokuratury, która przed sądem pod zarzutami nękania postawiła tylko "czyścicieli". Ich mocodawcami się nie zajęła, dając wiarę, że "czyściciele" dla własnego kaprysu, a nie dla zysku zamieniali życie lokatorów w piekło.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej