W takim bowiem systemie wyborczym przebijają się ci, którzy mają już doświadczenie, układy i możliwości łatwego dotarcia do wyborców. Zgodnie z tradycją będą to mężczyźni. By jednomandatowe okręgi wyborcze nie miały charakteru dyskryminującego, trzeba najpierw zmienić mentalność obywateli i - np. poprzez kwoty - przyzwyczaić ich, że słabsze w grach wyborczych kobiety mogą być bardzo dobre w swoich politycznych rolach. Dziś jednomandatowe okręgi wyborcze będą reprodukować stare układy polityczne (rezultat możemy zobaczyć w polskim Senacie, który wygląda jak partyjne konklawe). Kukiz, nim rozpocznie karierę polityczną, powinien choć na chwilę założyć okulary równości, chyba że równość nie jest ani celem, ani warunkiem jego projektu politycznego. No to po co nam, chrześcijanom, taki projekt?

Trudno też powiedzieć, co jest celem projektu politycznego posłanki Krystyny Pawłowicz, która dyskryminując gejów skandalicznymi wypowiedziami, wygląda na bardzo zadowoloną z tego, że ma odwagę wygłaszania wyrazistych poglądów. W istocie to nie odwaga, ale poważny defekt - ślepota. Okulary równości na nic się tu zdadzą, tu trzeba udać się do okulisty, który zacząłby leczenie choćby od lektury nauk św. Jana, który mówi: "Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi". Wielu "ślepym" politykom przydałby się dziś taki okulista, by zrozumieli, że to miłość, a nie nienawiść; równość, a nie dyskryminacja są istotą chrześcijaństwa. I powinny być istotą polityki.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej