Andrzej Brzeziecki: 10 marca 1968 roku Jerzy Zawieyski zapisał w "Dziennikach": "Jutro z rana jest zebranie Koła Posłów Znak. Musimy zająć jakieś stanowisko. To jest konieczne!". I rzeczywiście: posłowie przygotowali interpelację w sprawie zajść 8 i 9 marca na Uniwersytecie Warszawskim.

Krzysztof Kozłowski: Dziś nawet chyba trudno zrozumieć, co to oznaczało. W ówczesnych warunkach interpelacja poselska była czymś obraźliwym dla władz. Formalnie była możliwa, ale nikomu nie przychodziła do głowy. A tu dodatkowo żądano od premiera odpowiedzi na konkretne pytania i ustosunkowania się do przemocy, jaką zastosowano wobec studentów. Posłowie Znaku rzucili partii wyzwanie.

Jaka była alternatywa? W styczniu Zawieyski rozmawiał w kuluarach z premierem Józefem Cyrankiewiczem, który twierdził, że o zakazie wystawiania "Dziadów" nic nie wie i że sztuka będzie grana.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej