Czymże Konstanty Gebert podpadł Pawłowi Czyżowi z Opola i portalowi wPolityce.pl? Tym, że wypowiadał się w filmie National Geographic na temat katastrofy smoleńskiej nie tak, jak ich zdaniem wypowiadać się powinien.

Nie ma w tym niczego zaskakującego. Metoda: "skoro masz inne poglądy niż my, to zlustrujemy ci tatusia lub mamusię" stała się typową figurą stylistyczną prawicowej publicystyki. Cezary Gmyz trzy tygodnie temu przejechał się po mamie sędziego Igora Tulei, która pracowała w milicji i SB. Gmyz poruszał "problem prawny", czy taki sędzia może sądzić stalinowskich sędziów, ale jakoś dziwnie zbiegło się to ze słowami sędziego Tulei, który w uzasadnieniu wyroku na dr. G. stwierdził, że metody CBA kojarzyły mu się z metodami stalinowskimi.

Ostatnio "służebnica prawdy" Dorota Kania z "Gazety Polskiej" zlustrowała dziennikarza TVN 24 Andrzeja Morozowskiego, ujawniając, że jego przodkowie byli Żydami (choć Morozowski tego nie ukrywał), i do tego komunizującymi. Internetowe szczujnie od lat lustrują rodziców Moniki Olejnik, teściów Tomasza Lisa. A przed Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy - czasami Jurka Owsiaka.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej