Przeczytaj też "Bronię Halloween. To nie zabawa z szatanem, lecz współczesne memento mori".

Kliknęłam na "słodycze". Nie rozumiem, czemu miałabym przeganiać Bogu ducha winne dzieci paradujące z wydrążoną dynią ani tym bardziej je ewangelizować - nie jestem z Frondy, nie jestem też frustratką.

Ale, o dziwo, podobnie jak ja odpowiedziała większość uczestników sondy (ponad 2000). Przeganiać halloweenowiczów zamierza ok. 1300 osób, a 760 porywa się na "ewangelizację". Gdyby sondę przeprowadzono w Episkopacie, proporcje mogłyby być nieco inne. Bo Kościół w tym roku postanowił bardziej intensywnie niż do tej pory straszyć w Halloween - a straszy konsekwencjami, jakie rzekomo mogą mieć przebieranki w upiory i zabawy w wędrujące trupy.

Metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga w liście do diecezjan odczytanym we wszystkich kościołach archidiecezji wystąpił z płomiennym apelem: "Gorąco proszę wszystkich Was, dorośli katolicy, nie organizujcie tych 'niby zabaw', które nie wnoszą nic pozytywnego do duszy dzieci i młodzieży, a wręcz rujnują ich duchowość. Proszę Was, drodzy rodzice katoliccy, nie lekceważcie tego duchowego zagrożenia dla Waszych dzieci. Proszę Was, katoliccy nauczyciele, a szczególnie katecheci, przestrzegajcie swoich uczniów przed nieodpowiedzialną i antychrześcijańską zabawą".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej