Wedle "Naszego Dziennika" ta podwyżka "zamknie rynek nowym nadawcom". Ale co tam kogo obchodzą jacyś nadawcy: zamknie go - jak czytamy - "przede wszystkim Telewizji Trwam".

Dlatego media ojca Rydzyka od tygodnia prowadzą specyficzną kampanię informacyjną: odbiorcy "Naszego Dziennika" czy Telewizji Trwam mają z niej zrozumieć tyle, że za chwilę nie będą mieli czego oglądać. "Chcą zlikwidować Radio Maryja i TV Trwam" - krzyczy Radio Maryja na stronie internetowej. "Koalicja PO-PSL za wszelką cenę chce wyeliminować Radio Maryja i Telewizję Trwam".

Być może ojciec Rydzyk obawia się, że popularność jego i tak niszowej telewizji (jak wynika z badań, ogląda ją średnio dziennie około 7 tys. osób) spadnie, jeśli regularnie nie będzie mobilizował widzów wizją śniegu na ekranie, gdy włączą ulubiony kanał. Stąd też pospolite ruszenia, marsze etc.

Sęk w tym, że toruński redemptorysta i jego fundacja Lux Veritatis nie dostali koncesji na multipleks telewizji cyfrowej i nie wiadomo, czy w kolejnym konkursie ją dostaną. Jeśli nie - TV Trwam i tak nie zniknie, bo była i będzie dostępna w kablówkach i z satelity, tyle że tej - jakże dobrej dla widzów - wiadomości jakoś nie podają media Rydzyka.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej