Tadeusz Rydzyk odnowił z nim sojusz bez odszkodowań i kontrybucji, bo dyrektor Radia Maryja musiał uznać fakty. Zbigniew Ziobro nie jest alternatywą dla prezesa PiS - nie ma ani struktur organizacyjnych, ani charyzmy (łamiący się głos lidera Solidarnej Polski podczas kwietniowego wiecu w obronie Telewizji Trwam).

Alternatywą nie jest też Piotr Duda, przewodniczący NSZZ "Solidarność", który sam ogłosił porażkę swojej niedawnej strategii - rozmawiania na równych zasadach i z PiS, i z PO. A do tego "Solidarność" przegrała batalię w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. Duda musi więc mówić, że bliżej mu do PiS i SP, bo premier Donald Tusk nie chce dialogu ze społeczeństwem.

Kaczyński może więc zgłaszać kandydata na premiera, bo nie musi się obawiać o własną pozycję na scenie politycznej. Prawicowi wyborcy wiedzą, że to on jest przywódcą i strażnikiem świata ich wartości. I że w tej roli jeszcze długo będzie niezastąpiony.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej