Powolność władz w sprawach tak oczywistych jak prawa osób niepełnosprawnych budzi wiele ponurych refleksji. Stadion Narodowy można było zbudować w dwa lata, ''orliki'' w cztery. Konwencja potrzebowała o wiele więcej, choć koszty jej wdrożenia są naprawdę niewielkie w porównaniu z potrzebami, których zaspokojenie gwarantuje. Konwencja nie daje żadnych przywilejów osobom niepełnosprawnym, lecz jedynie zrównuje ich sytuację z osobami ''sprawnymi''.

W czasie uroczystości ratyfikowania konwencji w Pałacu Prezydenckim minister Irena Wóycicka mówiła, jak wiele jeszcze trzeba zrobić, by wyeliminować stereotypy, które powodują, że osoby niepełnosprawne czują i mają się gorzej w naszym społeczeństwie. W żadnym podręczniku szkolnym nie występują dzieci na wózkach, niepełnosprawność intelektualna stanowi cały czas przedmiot drwin, szkolna integracja jest zjawiskiem rzadkim i często spotyka się z niezadowoleniem rodziców ''zdrowych'' dzieci.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej