Ale wtorkowe wieczorne spotkanie posłanek z pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania Agnieszką Kozłowską-Rajewicz (zwolenniczką konwencji) i ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem (przeciwnikiem) pokazało, że Gowin chętniej niż z przemocą wobec kobiet walczy z gejami.

Minister po raz kolejny dowodził, że konwencja "zagraża tradycyjnej rodzinie i będzie prowadzić do promowania homoseksualizmu". Bo - jak mówił - przyjmując w konwencji społeczno-kulturową definicję płci (gender) zamiast biologicznej, państwa zobowiązują się do walki ze stereotypami dotyczącymi ról kobiet i mężczyzn.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej