Ministrowie i biskupi debatują nad pomysłem ministra administracji i cyfryzacji zastąpienia Funduszu Kościelnego odpisem podatkowym. Podatnik mógłby zaznaczyć w PIT, że chce przeznaczyć na wybrany Kościół 0,3 proc. swojego podatku. Problem w tym, że od miesięcy w negocjacjach obie strony nie zbliżyły się do siebie nawet o centymetr. Rządowe propozycje "kompromisu" są odrzucane przez Kościół i na odwrót. Dziś kolejna tura rozmów.

Rząd obiecywał, że jeśli duchowni nie uzbierają wystarczającej sumy, czyli porównywalnej do Funduszu Kościelnego (ok. 90 mln), państwo im dopłaci. Najpierw mówiono, że okres przejściowy mógłby trwać około dwóch lat. Niedawno minister administracji i cyfryzacji negocjujący w imieniu rządu podbił tę obietnicę do czterech lat. Kościoła to i tak nie satysfakcjonuje.

- Jeśli wysokość odpisu pozostanie na proponowanym przez rząd poziomie, który strona kościelna uważa za nie do przyjęcia, to samo wydłużanie okresu przejściowego nie pomoże w rozwiązaniu problemu - stwierdził w rozmowie z PAP sekretarz generalny Episkopatu Polski bp Wojciech Polak. I dodał: - Z propozycji 1 proc. jesteśmy w stanie zejść do 0,5 proc., 0,6 proc. Liczymy na to, że rząd tę sprawę jeszcze przemyśli.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej