"Sejm przyjazny kobietom" to comiesięczne debaty organizowane przez marszałkinię Wandę Nowicką, na które przychodzi około 200 kobiet (ale nie tylko) z różnych ugrupowań politycznych, organizacji pozarządowych i z uniwersytetów. W ostatni poniedziałek, pamiętnego dnia 4 czerwca, rozmawiano tam o "stereotypach w edukacji", bo Polska szkoła jest siermiężnie zestereotypiała.

Nie tylko jednak szkoła. Jak pokazano, już czteroletnie przedszkolne dzieci wiedzą, że dobrze jest być chłopcem, bo chłopcy więcej mogą i mają fajniejsze zabawki. To, czym bawią się dziewczynki, jest nudne, czyli "bleee". Gorszość dziewczynek wzmacniana jest przez przedszkolanki, które wiedzą, że dziewczynka jest spokojna, prochu nie wymyśli, lalką się pocieszy, toteż uwagę zwracają przede wszystkim na rozrabiających chłopców.

Dziewczynki nie protestują, bo już od niemowlęctwa klasyfikowane są jako istoty "różowe", mające prawo do zabawek, które przyuczą je do nieodpłatnej pracy domowej. Nic więc dziwnego, że w książeczce dla maluchów, które jeszcze nie umieją czytać (jedną taką zatytułowaną "Zawody" zaprezentowano na debacie), znajdują się obrazki przedstawiające kilkanaście profesji reprezentowanych przez wizerunki mężczyzn i tylko trzy, które są przeznaczone dla kobiet - są to pielęgniarka, sprzątaczka, tancerka.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej