Jako zaprzyjaźniony wróg klasowy nie raz ostro spierałem się i wciąż spieram z "Krytyką Polityczną" o polskie przemiany, III RP i liberalizm. Ale nawet pośród tych kłótni i emocji doceniałem zawsze gigantyczną pracę u podstaw, jaką wykonuje to środowisko. Pracę u podstaw "na górze", w sferze idei, wydając książki kluczowe dla odbudowy tradycji lewicowych w Polsce, i "na dole", wśród ludzi. Mam na myśli nie tylko liczne dyskusje czy imprezy kulturalne w Warszawie i dużych miastach, lecz także, nawet przede wszystkim, społecznikowską robotę wykonywaną na prowincji.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej