Znajomy właściciel obwoźnego sklepu (dobra tradycja na ziemiach dawnych Prus Wschodnich) na pytanie, kiedy świętuje, odpowiedział: "W święto! To znaczy 3 Maja". "A 1 Maja?" - pytam. "Pracuję, bo co to za święto!". Sklepikarz pochodzi z chłopów, co z dumą przyznaje. Konstytucja 3 maja - mówię mu - nie dawała chłopom żadnych praw; dawała za to równość szlachcie i mieszczanom, czyli klasom, które i tak miały różne przywileje.

Tłumaczę mu, że 1 Maja to również święto Józefa rzemieślnika. "Wiem, wiem - powiedział - ale co to za święty! Bardzo mało znany". Kontynuowałam, że to również dzień beatyfikacji Jana Pawła II i że jeszcze nie jest świętem narodowym, ale może wkrótce się stanie, może więc warto się przyzwyczaić. Ale mój sklepikarz powiedział krótko, że gdyby miał nie pracować w te "wszystkie wymyślone okazje", toby nie przeżył. A 3 maja nie pracuje, bo musi pojechać do teściowej na grilla. Ot, i taka jest przyczyna jego absencji handlowej.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej