1. W niedzielę rzecznik chlapnął w radiu ZET, że strona internetowa premiera nie została zablokowana przez hakerów, nie można na nią wejść, bo cieszy się ogromnym zainteresowaniem. - Mieliśmy kilka milionów wejść - cieszył się.

Niby dlaczego miliony Polaków miałyby w weekend zainteresować się stroną rządową? Że niby ktoś chciałby oglądać zdjęcia typu: premier, mikrofon i ten trzeci (ta trzecia zdarza się niezwykle rzadko)? Że niby nagle Polacy zapragnęli lektury rządowych dokumentów?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej