Ideowym autorem ustawy refundacyjnej była poprzednia minister zdrowia. Jej pozycja w rządzie była niesłychanie silna, prasa doszukiwała się powodów "słabości" premiera do pani minister. Faktem jednak było, że cieszyła się ona bezgranicznym zaufaniem premiera, co w przypadku pisania ustawy refundacyjnej oznaczało wolną rękę w realizacji własnych koncepcji.

Z wypowiedzi pani minister wynikało jasno, że ustawa ma zrealizować jeden szczytny cel, jakim jest dobro pacjenta. Miało ono zostać osiągnięte poprzez ograniczenie nadmiernych - zdaniem autorki ustawy - zysków przemysłu farmaceutycznego, zlikwidowanie mechanizmu konkurencji aptek, między innymi przy sprzedaży leków refundowanych, i zdyscyplinowanie lekarzy wypisujących recepty na leki refundowane.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej