http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Listy gończe za Donaldem T.

Janusz Anderman
2012-01-19, ostatnia aktualizacja 2012-01-18 13:04

Niech nikt nie myśli, że skoro będzie tu mowa o ostatniej stronie "Naszego Dziennika", to z natury rzeczy będziemy się zajmować czymś błahym. Owszem, w innych gazetach (lub czasopismach) ostatnią stronę przeznacza się na formy lżejsze, a nawet rozrywkowe

Janusz Anderman
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Janusz Anderman
ZOBACZ TAKŻE
Ale nie w tym wypadku. Tu nawet hasła krzyżówek niosą poważną, choć zakamuflowaną treść: "pasma krótkich włosów nad oczodołami", "mały niewielki włos", "mała zamykana skrzynka na kosztowności", "tragiczność, nieszczęście, okropność", "knowanie, spisek", a nawet "pali się w świecy", "nocne spotkanie czarownic w odludnym miejscu", "zdrobniale od interes" i "miasto w Rosji nad Czepcą". Nie ma mowy o przypadkach.

A cóż dopiero mówić o dwóch autorach, Michalkiewiczu i Rosiewiczu, którzy w piątki zapełniają tę stronę? Pierwszego bez ryzyka można nazwać głównym ideologiem gazety, drugi już kilkadziesiąt lat temu przestrzegał przed zgubnymi kontaktami płciowymi z Niemkami, których tragicznym skutkiem nie byłyby choroby weneryczne, ale zawstydzająca każdego Polaka konieczność mówienia przy dziecku po niemiecku.

Autor nr 1 jest najlepiej poinformowanym człowiekiem w kraju, autor nr 2 zresztą też.

Michalkiewicz wie i nie obawia się ujawnić, że w „naszym nieszczęśliwym kraju” rządzą rosyjski wywiad, czyli „razwiedka”, i SB - „bezpieczniackie watahy”. „Razwiedka [...] podobnie jak za komuny personifikuje rację stanu. Wyrazem tego jest wniosek o uchylenie immunitetu Antoniemu Macierewiczowi”. Z drugiej jednak strony „razwiedka nie koncentruje się na żadnej » racji stanu «, tylko na kręceniu lodów poprzez rozkradanie państwa [...] i reżyserowanie tzw. sceny politycznej”.

Na czym polega owo reżyserowanie? Prosty przykład dotyczący Okrągłego Stołu, który zaistniał w następstwie przyjęcia "przez razwiedkę oferty złożonej przez Jacka Kuronia". To dość zawiła narracja, lecz sens jest chyba taki: jeśli wywiad ZSRR pomoże Kuroniowi usunąć z podziemnych struktur ekstremistów, to Kuroń "użyczy razwiedce demokratycznej fasady i w ten sposób uzyska swój udział w zewnętrznych znamionach władzy". To, że "razwiedka" długo nie chciała słyszeć o udziale w rozmowach przy Okrągłym Stole Kuronia (i Michnika), musimy więc traktować jako szyty grubymi nićmi kamuflaż. Zastosowany po to, "by mniej wartościowy naród tubylczy jak najdłużej myślał, że z tą naszą młodą demokracją i sceną polityczną to wszystko naprawdę".

Dzięki Michalkiewiczowi nie będziemy aż tak zaskoczeni i jakoś się psychicznie przygotujemy na straszne czasy: "Wejście scenariusza rozbiorowego w fazę realizacyjną [...] sprawia, że trzeba 20-letni okras pieredyszki kończyć i przykręcić śrubę".

By pojąć, jak to wszystko jest skomplikowane, należy się zapoznać z rewelacjami Rosiewicza. Otóż Donald Tusk nie jest na żadnym urlopie, tylko ukrywa się "w brukselskim wilczym szańcu". (Dla przypomnienia: w Wilczym Szańcu mieściła się kwatera główna Hitlera, więc aluzja jest boleśnie celna). Dlaczego premier się ukrywa? Bo "za Donaldem T. i Radkiem rozesłano listy gończe" i teraz obaj "ukrywają się przed kratą i przed Trybunałem Stanu".

Kto rozesłał listy gończe za swoimi najwierniejszymi przecież pretorianami? "Razwiedka"? SB? Wojskowe Służby Informacyjne? A może oni sami rozesłali, bo wreszcie przejrzeli na oczy i zrozumieli istotę swojej brudnej gry? Po co się w takim razie ukrywają? Z pewnością szczegółów dowiemy się z ostatniej strony już niebawem.

I martwi nas tylko jedno. Julian Stryjkowski, który w pierwszych latach wojny był korektorem w lwowskim "Czerwonym Sztandarze", umierał ze strachu, że w nazwisku "Stalin" przeoczy fakt zamiany litery "t" na "r". Nadtytuł tekstów Rosiewicza brzmi: "Okiem Stańczyka". Oby więc obu tych Stańczyków nie spotkała ze strony korekty "Naszego Dziennika", w której mogły się zagnieździć wiadome siły, okropna przygoda, której tak obawiał się pisarz.

  • 9
  • 17
  • 4
  • 14
  • 12
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    92 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':