http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ober-Polacy czy ober-kelnerzy?

Marek Beylin
2012-01-03, ostatnia aktualizacja 2012-01-03 14:45

W prawicowej blogosferze toczy się namiętna, choć niezbyt przylegająca do rzeczywistości dyskusja, czy zakładać równoległe państwo.

Marek Beylin
fot. AG
Marek Beylin
ZOBACZ TAKŻE
Tak, przecież jesteśmy zewsząd wykluczani, usuwani, a poza tym oficjalne państwo jest niegodne Polaków, zaprzedało się Rosjanom, Niemcom, Europie - piszą jedni, także ci, których często czytam w mediach całkiem oficjalnych, nie zaś w podziemiu. Nie zakładajmy innego państwa, tylko przejmujmy to, jakie jest, możemy to zrobić, bo w Polsce rosną w siłę - jak zgrabnie to ujmuje prof. Andrzej Zybertowicz - "archipelagi polskości".

Uczestnicy tej fundamentalnej debaty nie zauważyli, że sami swój spór rozstrzygnęli już dawno temu. Zamknęli się w świecie równoległym, odrutowali go i wywiesili napisy: "Wejścia i wyjścia nie ma". Bo kto z tego świata wychynie, zostaje uznany za zdrajcę.

Jedną z cech tej równoległej rzeczywistości, jest to, że nikt, kto żyje poza nią, nie zasługuje na to, by go tolerować. To nie są autonomiczni ludzie, tylko sługusy lub marionetki potężniejszych sił. A jeśli jakieś poglądy im się jednak przyznaje, to świadczą one niemal zawsze o niechęci do polskości i patriotyzmu.

Coraz częściej czytam więc, że ja, moi znajomi i wielu Polaków nie chcemy polskości. To stwierdzenie, choć wredne i absurdalne, stało się w środowiskach prawicowych banałem. Ot, zwykła konstatacja, jak to, że pada deszcz. Piszą tak choćby - by poprzestać na jednej literze alfabetu, ale mam inne na podorędziu - panowie Zybertowicz, Zaremba, Ziemkiewicz.

Jak ktoś ci mówi, że nie znosisz polskości, to jakakolwiek rozmowa, nawet spór, stają się niemożliwe. Toteż wbrew własnym deklaracjom owi panowie i panie z różnych liter alfabetu nie dążą do sporu, ani nawet do twardej konfrontacji poglądów. Dążą do ciszy wokół siebie. To daje im poczucie komfortu i mocy: mogą wyznaczać, kto jest za Polską, a kto przeciw niej, kto - patriotą, kto - zaprzańcem. I nikt nie przeszkadza, nie polemizuje.

Wszyscy ci ludzie żyją jednak w złudzeniu swej mocy. Wydaje im się, że są ober-Polakami, ale naprawdę są jedynie ober-kelnerami kilku środowisk, którym przynoszą zamówione dania. Bo jakby przynieśli inne, zostaliby wymienieni na lepszych kelnerów. Jest w tym niezły żart rzeczywistości. Niegdyś właśnie ci komentatorzy wpajali swój język i swoje ideologiczne jazdy tej części społeczeństwa. I osiągnęli sukces: zamknęli się wraz ze swym "ludem" w odizolowanej zagrodzie. I stali się jego niewolnikami. Konformistami moralnych wzmożeń.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5
  • 11
  • 1
  • 14
  • 6
  • 79 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    77 głosów

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce