Trzeba ją jeszcze zapisać w paragrafach ustawy i rozporządzeniach do niej. Teraz, po ukazaniu się nowej listy leków, widzimy, że nie każdy pacjent skorzysta. Poczucie bezpieczeństwa części chorych jest mocno zachwiane.

Dlaczego? Bo diabeł tkwi w szczegółach, a do szczegółów minister zdrowia Ewa Kopacz nie miała serca. Jeszcze przed uchwaleniem ustawy resort zdrowia zajęty był odpieraniem wszelkich zarzutów, traktował je jak atak polityczny, zamiast korygować błędy.

Po uchwaleniu ustawy było pół roku na przygotowanie się do nowego prawa.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej