http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wiem, dlaczego nie lubię tabloidów

Witold Gadomski
2011-12-17, ostatnia aktualizacja 2011-12-17 11:21

Nie lubię tabloidów. Nie lubię i nie czytam. Z wyjątkiem sobót, w które muszę napisać przegląd prasy. Gazet codziennych ubywa, zwłaszcza wydań weekendowych. Chcąc nie chcąc kupuję tabloidy. Czytam i już wiem, dlaczego ich nie lubię i zwykle nie czytam.

Witold Gadomski
fot. AG
Witold Gadomski
Nie przeszkadza mi ich "pudelkowość", opisywanie prywatnego życia pożal się Boże "gwiazd". Czasami to nawet sympatyczne. "Agata Młynarska zakochana?" - zastanawia się "Fakt". "Rodowicz wynajmuje ochroniarzy biżuterii", "Córka Urbańskiej dostała kucyka". Nie wiem, kim jest Urbańska, a tym bardziej nie wiedziałem, że ma córkę, ale intuicja mi mówi, że istnieje spore prawdopodobieństwo, że informacje są prawdziwe. Nie mam nic przeciwko wyłuskiwaniu przez tabloidy mniej lub bardziej wiarygodnych i dramatycznych informacji: "Czekał na pociąg, by ze sobą skończyć", "Znaleźli konopie mutanty" - to z dzisiejszego "Super Expressu".

Denerwuje mnie natomiast tabloidowe widzenie świata. To taka rozmowa w kolejce (dziś kiedy kolejek w sklepach nie ma - w kolejce do lekarza). My - kolejkowicze - jesteśmy uczciwi, mądrzy, ciężko pracujemy, ale ci cwaniacy z rządu, albo bogacze nas okradają. "Tusk wozi chłopaka córki rządowym samolotem" - donosi dzisiejszy "Super Express". Z tekstu wynika, że chłopak zabrał się rządowym embraerem razem z premierem i jego ekipą do Gdańska. Może powinien za to płacić (może zresztą płaci), ale szkody nie ma. Coś, jak podwieźć kogoś na łebka. Ale "Super" grzmi: "skandal".

"Może mieć 25 tys. emerytury" - to o profesorze Buzku, który przez ponad 2 lata był jedną z najważniejszych osób w strukturach Unii Europejskiej. Ani słowa o tym, czy jego kadencja była udana, jaka jest rola Parlamentu Europejskiego, o polskim sukcesie, jakim było wybranie byłego premiera na szefa Parlamentu. "Kolejkowicze", czytający "Supra" już swoje wiedzą: Im dają 25 tysięcy, a dlaczego nie nam?

Mistrzem tabloidowej publicystyki, idolem "kolejkowiczów", jest Łukasz Warzecha, który w dzisiejszym "Fakcie" poucza rząd: "Czy można było przewidzieć, że ustawa refundacyjna przyniesie takie skutki? Oczywiście. Ale nikt się tym nie przejął, ani nawet nie zajął. Póki nad głowami nie zawisło widmo wielkiej wtopy co najmniej na miarę kolejnej klęski Cezarego Grabarczyka. Ale dziś były minister infrastruktury jest wicemarszałkiem Sejmu, a była minister zdrowia marszałkiem. Oboje zostali nagrodzeni za swoje sukcesy".

"Fakt" pokazuje w dzisiejszym wydaniu absurdalne rozwiązania społeczne i gospodarcze, które doprowadziły kilka krajów europejskich na skraj bankructwa. "Włochy - ulga podatkowa za granie w piłkę", Irlandia - państwo pomaga w spłacie kredytu na dom", "Grecja - podwójna pensja za punktualność, Portugalia - recepty na martwych".

Tabloid jakoś nie zauważa naszych absurdów. Ot choćby - mamy najzdrowszych "inwalidów" i najmłodszych emerytów w Europie, państwo (tak jak w Irlandii) dotuje niektóre kredyty mieszkaniowe, 1/3 refundowanych lekarstw jest wyrzucana na śmieci lub zażywana niepotrzebnie, ponad 2 mln osób (nie licząc rolników) nie płaci składek na NFZ, pracując na czarno. Z tego bierze się dziura w budżecie, dług i kryzys. Ale tabloidy, które grzmią na Greków, naszych absurdalnych rozwiązań nie dostrzegają. To słuszne przywileje, które należą się ciężko pracującym "kolejkowiczom".

Węgierska miłość Igora Janke

Weekend to także tygodniowe dodatki do "Rzeczpospolitej" i "Gazety Wyborczej". W "Plus Minus" ("Rzeczpospolita") Igor Janke pisze o kapitale, który znów (jego zdaniem) ma narodowość: "Kiedy Viktor Orban zaczął podejmować decyzje, uderzające w zagraniczne koncerny, a promujące lokalnych, drobnych przedsiębiorców zachodnie media zawyły. Na węgierskiego premiera spadł grad krytyki ze wszystkich stron. Oskarżano go o łamanie zasad wolnego rynku, liberalizmu gospodarczego, oczywiście - demokracji. A on tylko nałożył niewielki podatek na hipermarkety, banki i firmy telekomunikacyjne. A potem dość radykalnie obniżył podatek dla małych lokalnych przedsiębiorców. Czy gdyby zrobił odwrotnie ( ) ktokolwiek oskarżałby go o łamanie zasad liberalnej gospodarki?"

Janke kocha Orbana miłością czystą, bo bezinteresowną, ale niestety miłość zaślepia. Gdyby namiętność mu nie przeszkadzała, mógłby przeczytać na stronie B3 tejże "Rzepy" informację: "MFW przerywa misję". "Międzynarodowy Fundusz Walutowy zerwał w piątek rozmowy z węgierskim rządem, dotyczące przyznania Węgrom 20 mld euro wsparcia. Misja MFW skróciła pobyt w Budapeszcie w ramach protestu przeciwko projektowi ustawy, zmieniającej organizację Narodowego Banku Węgier ( )MFW i UE mają napięte stosunki z Węgrami, odkąd Viktor Orban doszedł do władzy. Czują, że rząd nie traktuje ich tak jak powinien".

Kolejny spisek? Nie - Orban prowadzi politykę niewiarygodną. Najpierw zerwał z MFW, potem poprosił ponownie o pomoc, ale podczas negocjacji prężył swoje wątłe muskuły i doprowadził do zerwania. Nie chodzi o ty, czy jest nacjonalistą, konserwatystą, czy obrońcą narodowego kapitału. Jest głupkiem.

Rosja i Edison

W dzisiejszym Magazynie Świątecznym "Gazety Wyborczej" (pieszczotliwie zwanym "Misiem") dużo o Rosji i budzącym się (być może) buncie. Jest też o Orbanie, a także o fundamentalnych, a nie przyczynkarskich źródłach kryzysu ekonomicznego. Ten ostatni tekst ("Edison był geniuszem, ale zarabiali inni") jest mojego autorstwa, więc tym bardziej wszystkim polecam.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14
  • 13
  • 9
  • 19
  • 9
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    98 głosów

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce