Zapowiada, że pośle ją do Trybunału Konstytucyjnego, by zbadał tryb jej uchwalenia. To znaczy, że prezydent dopuścił do wejścia w życie prawa, co do którego ma poważne wątpliwości, czy nie zostało uchwalone z naruszeniem konstytucji. Już tylko to jest w przypadku strażnika konstytucji, którym jest prezydent, sprawą mocno kontrowersyjną.

Prezydent kilka miesięcy temu zorganizował u siebie dyskusję o patologiach procesu stanowienia prawa. Była mowa o rządowych projektach ukrywanych przed opinią publiczną, wrzucaniu ich do parlamentu w trybie last minute, przemycaniu kontrowersyjnych rozwiązań pod przykrywką wdrażania unijnego prawa - byle tylko uniknąć debaty. Do tego dochodzą wrzutki senackie - jak w tym przypadku słynna "poprawka Rockiego". Rządowa nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej skupia w sobie wszystkie te patologie. Teraz prezydent dał premię za te wszystkie zwody i faule, przypieczętowując je podpisem.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej