Nowa ustawa oświatowa rzeczywiście ogranicza liczbę przedmiotów nauczanych w językach mniejszości narodowych i z pewnością spowoduje zamknięcie części polskich szkół, bo do niektórych uczęszcza po kilku uczniów. Nowe prawo nie dyskryminuje jednak naszych rodaków na Wileńszczyźnie czy w Solecznikach, ale zbliża do warunków, w jakich uczą się mniejszości narodowe w innych unijnych krajach. Szkoły mniejszości na Litwie swoje rozbudowane przywileje zawdzięczają bowiem jeszcze ZSRR.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej