W najnowszej "Gali" między Angeliną Jolie i Joanną Brodzik, w scenografii bistro The Corner, europoseł opowiada o trudnej roli męża i ojca.
A czegóż to możemy dowiedzieć się o bogatej osobowości ministra sprawiedliwości... Otóż od dziecka
Zbigniew Ziobro był niepoprawnym kobieciarzem. Miał lat cztery i już... "fascynowały go piękne kobiety". - Nie wiem nawet dlaczego to oburzało moją babcię - mówi - która chciała abym został księdzem.
Pierwszą fascynacją była Brigitte Bardot, potem była Marusia z "Czterech pancernych i psa". Że co?! Przecież to ta sama Marusia, którą
PiS-owski szef telewizji
Bronisław Wildstein wyrzucał z ekranów telewizji, bo była nieprawomyślna!
Czy minister Ziobro, jak przystało na polityka PiS, codziennie kąpał się w Elsterze i myślał tylko o Polsce? O nie! Okazuje się, że przez lata wiódł radosne życie hartbrejkera i playboya warszawskich dyskotek. "Spotykałem w życiu i brunetki, i szatynki, ale ta jedna jedyna okazała się blondynką" - oświadcza niczym Jan Kiepura naszych czasów. Ta wybrana to Patrycja Kotecka, dziennikarka "Życia Warszawy", a w czasach rządu PiS wiceszefowa Agencji Informacyjnej
TVP.
W "Gali" Ziobro ujawnia kulisy ich pierwszego romantycznego spotkania. Było to posiedzenie komisji w sprawie afery Rywina, konkretnie podczas przesłuchania premiera Leszka Millera: "Spojrzałem w kierunku stołu przy których siedzieli dziennikarze, Patrycja miała na sobie jakiś niebieski żakiet".
Ach, czyli w chwili, gdy Leszek Miller mówił do Ziobry jest "jest pan zerem, panie Ziobro", ów był myślami zupełnie gdzie indziej? Przy Patrycji w niebieskim żakiecie?
Minister teraz, po latach, zarzuca sobie, że rozpoczął podbój serca Patrycji "w sposób ułański, z dużą pewnością siebie". Ale spotkało go niepowodzenie. Dopiero potem, jak deklaruje, "budował relacje nie w kategoriach mężczyzna - kobieta, ale osobowość - osobowość".
Na koniec to, co zwykle w wywiadzie z gwiazdą, czyli zwierzenie, że tak naprawdę jest najważniejsza rodzina, ojcostwo jest wyjątkowym doświadczeniem. Marzeniem byłego ministra i europosła jest mały biały domek...
Polityką krajową przejściowo Ziobro nie zaprząta sobie głowy, choć na wszelki wypadek deklaruje, że gotów byłby porzucić wszystko, by zostać Prokuratorem Generalnym.
No i jakoś przestało być miło.
Czytałem gdzieś, że Feliks Edmundowicz Dzierżyński był w gruncie rzeczy łagodnym, spokojnym, pełnym ciepła człowiekiem i romantykiem z natury. W Moskwie marzył o spokojnym życiu i małym domku w
Warszawie. To ostatnie marzenie Feliksa Edmundowicza było rzeczywiście przerażające.