Zieloni i opozycja przystąpili do szturmu. Dla opozycji to zbyt łakomy kąsek, by w okresie przedwyborczym nie odwołać się do podsycanych od lat lęków przed złowieszczymi genami.

Prezydent, który dostał ustawę od parlamentu, jest w trudnej sytuacji. Musi ocenić, czy nie jest ona bublem prawnym wprowadzającym niejasne reguły gry. Ale jednocześnie powinien pamiętać o całej racjonalnej, nagromadzonej od lat wiedzy, która mówi jasno i wyraźnie: GMO wcale nie takie straszne, jak się wydaje.

Od lat toczę rozmowy na ten temat ze specjalistami i od lat staram się przekonywać czytelników "Gazety", że z powodu zmodyfikowanych genetycznie roślin nikt jeszcze się nie rozchorował, nie dostał ani alergii, ani raka. Natomiast każdy rozsądny biolog przyzna, że zmiany w roślinnych genach mogą wpływać na środowisko. I dlatego trzeba to monitorować. Trzeba takie uprawy wprowadzać z głową. A tym rolnikom, którzy chcą zarabiać na naszych lękach i produkować superekologiczną żywność, trzeba umożliwić prowadzenie takiego biznesu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej