Sędzia Krzysztof Więckowski zarzekł się, że nie zamierza tym wyrokiem ustalać standardów wolności słowa, ale jednak ustanowił. I to całkiem przyzwoity, w dodatku nawiązujący do klasycznego już wyroku Trybunału w Strasburgu z '94 roku w sprawie Otto Preminger Institute przeciwko Austrii. Oba sądy: w Strasburgu i Gdyni uznały, że taki sam czyn w różnych okolicznościach musi być różnie oceniony. Raz trzeba dać pierwszeństwo wolności słowa i ekspresji artystycznej, a raz - ochronie uczuć religijnych.

W sprawie austriackiej chodziło o film na podstawie dziewiętnastowiecznej, obrazoburczej sztuki Oskara Ponizza "Rada Miłości". Jezus przedstawiony jest w niej jako upośledzony umysłowo maminsynek, a Maryja jako rozpustnica. Ponizza skazano za obrazę uczuć religijnych, a sztuki zakazano w Austrii. Po stu latach nakręcono na jej podstawie film, który zamierzał dystrybuować Otto Preminger Institut. Sądy zakazały jednak dystrybucji po protestach katolików. Sprawa trafiła do Trybunału w Strasburgu jako naruszenie wolności słowa. Strasburg jednak przyznał pierwszeństwo ochronie uczuć religijnych. Uzasadnił, że film miał być pokazywany w Tyrolu, którego mieszkańcy są bardzo religijni, a więc ich uczucia religijne zasługują na szczególna ochronę. Gdyby film pokazywano np. w zlaicyzowanym Wiedniu - pierwszeństwo należałoby się wolności słowa.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej