Sędzia Krzysztof Więckowski zarzekł się, że nie zamierza tym wyrokiem ustalać standardów wolności słowa, ale jednak ustanowił. I to całkiem przyzwoity, w dodatku nawiązujący do klasycznego już wyroku Trybunału w Strasburgu z '94 roku w sprawie Otto Preminger Institute przeciwko Austrii. Oba sądy: w Strasburgu i Gdyni uznały, że taki sam czyn w różnych okolicznościach musi być różnie oceniony. Raz trzeba dać pierwszeństwo wolności słowa i ekspresji artystycznej, a raz - ochronie uczuć religijnych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej