http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Rozwód po polsku

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Małżeństwo, którego nie było

Magdalena Grzebałkowska
2006-11-30, ostatnia aktualizacja 2006-11-30 13:52

To dobrze, że w sądach kościelnych jest coraz więcej spraw o unieważnienie małżeństw. Oznacza to, że poważnie traktujemy wiarę - mówi ks. prałat dr Stefan Kośnik

Francuski sąd unieważnił małżeństwo, bo okazało się, że żona nie jest dziewicą
Fot. Agata Jakubowska / AG
Francuski sąd unieważnił małżeństwo, bo okazało się, że żona nie jest dziewicą
ZOBACZ TAKŻE
Magdalena Grzebałkowska: Nie ma rozwodów kościelnych.

Ks. prałat dr Stefan Kośnik, oficjał Sądu Metropolitalnego Warszawskiego: Nie. Kościół stoi na stanowisku, zgodnie z Pismem Świętym, że małżeństwo jest związkiem nierozerwalnym, obowiązującym aż do śmierci jednego z małżonków. Niemniej jednak małżeństwo jako akt ludzki mogło być nieważnie zawarte. Wówczas sąd kościelny na prośbę zainteresowanych rozpatruje podczas procesu ważność lub nieważność małżeństwa.

Żeby uzyskać orzeczenie nieważności małżeństwa, trzeba podać jeden z tytułów nieważności zapisanych w kodeksie prawa kanonicznego. Który jest wykorzystywany najczęściej?

Pracuję w sądzie kościelnym od 46 lat. Na początku mojej pracy gros spraw prowadzono z tytułu przymusu i bojaźni wywieranych na kobiecie. Rzadziej na mężczyźnie. Ale z czasem najwięcej spraw było z tytułu symulacji zgody małżeńskiej.

To nie jest to samo? Kiedy działamy pod przymusem, symulujemy zgodę.

Te tytuły wiążą się z sobą. W sytuacji przymuszenia, kiedy na przykład ojciec każe iść córce za mąż, nie ma woli zgody z jej strony. W przypadku symulacji jest zgoda, ale skażona. Ktoś zawiera małżeństwo, choć go nie chce, albo postanawia z góry wykluczyć istotne przymioty małżeństwa, jak trwałość, nierozerwalność.

Kobieta symulowała, bo wyszła za mąż tylko dla pieniędzy?

Właśnie. Albo jedna ze stron od razu założyła, że nie chce mieć dzieci. Lub postanowiła przed ślubem, że gdy znajdzie sobie kogoś innego, "zakocha się", wtedy się rozwiedzie.

Teraz jednak najpopularniejszy jest kanon 1095., wpisany do nowego kodeksu prawa kanonicznego w 1983 r. Upraszczając, mowa w nim o niewłaściwym używaniu rozumu i psychicznej niezdolności do zawarcia małżeństwa przez jedną ze stron. O co chodzi?

Jeszcze przed ogłoszeniem nowego kodeksu prawa kanonicznego sądy kościelne orzekały nieważność małżeństwa z przyczyn braku dostatecznego używania rozumu czy niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej. Dokładniejsze rozważania nad tym tytułem pojawiły się w dobie Soboru Watykańskiego II [lata 60. XX w.] i tuż po nim, gdy antropologia, nauki o człowieku, psychologia i psychiatria bardzo się rozwinęły. Dostrzeżono je mocniej i uwzględniono także w nowym kodeksie prawa kanonicznego. Brak dostatecznego rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich nie oznacza, że człowiek nie jest zdolny działać poza małżeństwem. On może być wielkim intelektualistą, być aktywnym w pracy, ale nie ma dostatecznego rozeznania co do istotnych obowiązków i praw małżeńskich, nie ma właściwej oceny owych praw i obowiązków oraz oceny, czy zdoła je wypełnić.

Kojarzy mi się to z maminsynkami.

Punkt trzeci kanonu 1095. postanawia, że nieważnie zawiera małżeństwo ten, kto z przyczyn natury psychicznej nie może podjąć istotnych obowiązków małżeńskich. Tzw. maminsynek jest uzależniony psychicznie, nie potrafi podjąć najprostszej decyzji w swoim związku małżeńskim bez porozumienia z rodzicem. Albo stawia wyżej potrzeby rodzica niż żony lub dziecka. Nie potrafi stworzyć wspólnoty życia małżeńskiego.

Najbardziej znany laikom tytuł, choćby z filmów historycznych, to "non consumatum".

To nie tytuł nieważności, tylko inne zagadnienie. "Non consumatum" stosuje się wówczas, gdy małżeństwo zostało zawarte ważnie, ale jest niedopełnione. Wówczas papież osobiście może udzielić dyspensy na zawarcie nowego małżeństwa.

Ale jak to udowodnić?

Klasyczny przypadek. Małżonkowie wychodzą z kościoła po ślubie. On od razu wsiada w taksówkę, jedzie na lotnisko i leci na drugi koniec świata na placówkę. Po jakimś czasie dochodzą do wniosku, że nie będą z sobą żyli. Udowodnienie niedopełnienia małżeństwa przeprowadzane jest na wzór procesu sądowego, a więc: m.in. przesłuchanie stron, świadków, zebranie dokumentów, zaświadczeń lekarskich, badanie przez lekarza niewiasty (jeśli jest dziewicą), zebranie opinii o wiarygodności stron i świadków.

Często się to stosuje?

Coraz rzadziej. Kiedyś było kilka spraw w roku. Nie należy mylić dyspensy papieskiej od małżeństwa niedopełnionego z impotencją płciową, która jest przeszkodą w zawarciu małżeństwa.

Często po orzeczeniu nieważności małżeństwa co najmniej jedna ze stron staje ponownie przed ołtarzem. Nie rozumiem, dlaczego Kościół zezwala na drugi ślub człowiekowi, który się nie sprawdził w pierwszym małżeństwie?

Nie zawsze. Czasem, gdy orzeczona zostanie niezdolność natury psychicznej, sąd drugiej instancji wydaje klauzulę. Jest w niej mowa, że dana osoba nie może zawrzeć nowego małżeństwa bez zgody ordynariusza, który winien wcześniej zasięgnąć opinii biegłego.

ŹRÓDŁO:


Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów