"I nie opuszczę cię aż do śmierci" - co trzecie polskie małżeństwo nie dotrzymuje tej przysięgi. Od 1980 r. liczba rozwodów podwoiła się. Także w sądach kościelnych: w latach 80. o unieważnienie małżeństwa starało się kilkaset par rocznie, w 2003 r - pięć tysięcy.
"Znam faceta, któremu żona przestała się podobać, bo się roztyła. Urodziła mu piątkę dzieci, a on mówi, że nie jest już dla niego partnerem seksualnym. I się rozwodzi. Co za dziwny człowiek!" - opowiada dziś w "Wysokich Obcasach" o. Mirosław Pilśniaki. Wywiadem z dominikaninem, specjalista od małżeńskich mediacji, zaczynamy w "Gazecie" tygodniową dyskusję o rozwodzie po polsku.
W poniedziałek w "Dużym Formacie" przedstawimy, dla odmiany, pięć historii, w których rozwód był początkiem lepszego życia. We wtorek w "Jak rozwalić małżeństwo" - psychologiczny antyporadnik Zofii Milskiej Wrzosińskiej.
Dlaczego rozwodzimy się na potęgę, choć podobno nie ma dla Polaka większej wartości niż rodzina i miłość?
A najbardziej liczymy na wasze listy, doświadczenia, opinie - adres: rozwodpopolsku@gazeta.pl. Będziemy je publikowac w „Gazecie” i na
www.gazetawyborcza.pl