http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Geje i rewolucja moralna

Adam Michnik
2006-09-28, ostatnia aktualizacja 2005-09-04 19:22



Lechowi Kaczyńskiemu pod rozwagę



Działo się to na Kubie wiele lat temu. Do mieszkania Reinolda Arenasa, pisarza kubańskiego źle widzianego przez władzę rewolucyjną, zapukał delegat Komitetu Obrony Rewolucji. Poinformował pisarza, że jako zakwalifikowany do kategorii szumowin i mętów musi opuścić kraj. Było to niedługo po swoistej inwazji Kubańczyków na ambasadę Peru w Hawanie - w ciągu trzech dni wdarło się tam blisko 11 tys. osób żądających azylu, co miało skutkować opuszczeniem wyspy. Rozwścieczony Fidel Castro, który ogłosił, że na teren peruwiańskiej ambasady wdarły się tylko "szumowiny i męty", zapełnił statki wynajęte dla uchodźców przestępcami wypuszczonymi z więzień, wariatami i tzw. elementem aspołecznym. Arenas znalazł się na tej liście, gdyż był powszechnie znany z orientacji homoseksualnej. Był to dla pisarza prawdziwy dar losu, gdyż marzył już od dawna, by znaleźć się poza zasięgiem strażników kubańskiej rewolucji moralnej.

Historię tę opisał Guillermo Cabrera Infante w książce "Mea Cuba", bardzo ciekawej opowieści o państwie okrutnej dyktatury, o bezsilnym gniewie emigranta, o hipokryzji lewicowej opinii publicznej. Komunizm kubański już w latach 60. represjonował gejów w sposób spektakularny - inne reżimy komunistyczne były nieporównanie bardziej dyskretne. Książka kubańskiego pisarza skłania do namysłu.

Nigdy nie wypowiadałem się na temat praw gejów i polskich sporów wokół zmian w ustawodawstwie o tzw. związkach partnerskich. Nie uczestniczyłem też w manifestacjach czy Paradach Równości. Sprawiał to brak kompetencji, a także konserwatywne przekonanie, że są to sprawy osobiste, intymne, które nie nadają się do publicznego manifestowania. Co więcej - kilka lat temu obserwowałem w Wiedniu paradę tego typu, która pozostawiła mi w pamięci odczucie zażenowania i estetycznego niesmaku.

Jednak książka kubańskiego pisarza przypomniała mi inną paradę - gdy Fidel Castro nakazał zatrzymać gejów i przegnać ich ulicami Hawany obwieszonych tabliczkami ze stosowną informacją. Cabrera Infante opisuje swoistą "noc kryształową" w Hawanie wymierzoną w homoseksualistów. "Specjalny oddział policji pod nazwą Szwadronu ds. Szumowin zaczął aresztować, na oczach wszystkich, w zabytkowej dzielnicy, każdego, kto wyglądał jak prostytutka, alfons, pedał". Miała to być kara "pręgierza społecznego", bowiem rząd kubański miał obsesję na punkcie homoseksualistów - powstały wręcz obozy dla homoseksualistów, zwłaszcza tych, którzy "cierpieli na zboczenie polityczne". Podczas Kongresu Szkolnictwa i Kultury przyjęto postanowienie o niedopuszczeniu homoseksualistów ("chorych na patologie społeczne") do piastowania stanowisk umożliwiających deprawację młodzieży. Otrzymali oni zakaz zajmowania ważnych stanowisk w ośrodkach kulturalnych, kierowania działalnością artystyczną i reprezentowania rewolucji za granicą.

Fidel Castro orzekł: "Będą żyć, ale nie będą więcej deprawować".

Che Guevara uważał, że geje to ludzie chorzy, którzy powinni ustąpić miejsca nowemu człowiekowi, politycznie zdrowemu wychowankowi rewolucji.

Komunizm kubański nie tylko dopracował się idei obywatela zdrowego, ale też skutecznie realizuje ten ideał w praktyce - rewolucja moralna ma gejów uleczyć lub izolować. Kiedy wysłuchiwałem wrzasków bojówkarzy z Młodzieży Wszechpolskiej, kiedy spoglądałem na kamienie, którymi ciskali ci nieświęci młodziankowie, to pomyślałem, że ktoś nam chce zafundować rewolucję moralną na wzór Fidela Castro. Zatem: czy nie słuszniej bronić prawa gejów do Parady Równości, niż deptać to prawo wspólnie z dziwacznymi sojusznikami typu Fidela Castro w rewolucji moralnej przeciw gejom?

Cabrera Infante opisuje również przypadek Antona Arrufata, pisarza i redaktora pisma literackiego. Arrufat popadł w kłopoty po opublikowaniu wiersza na tematy gejowskie pewnego młodego poety. Wiersz ten - zdaniem Cabrery Infante - opowiadał w zawoalowany sposób o pewnych praktykach i technikach homoseksualnej miłości. Haydee Santamaria odpowiedzialna w partii za sprawy kultury zezwoliła na druk utworu, ponieważ nie miała pojęcia o detalach homoseksualizmu. "Dla niej - pisze Cabrera Infante - praktyka heteroseksualna, zgaszone światło i pozycja misjonarza to było to, co nakazuje rewolucja".

Na nieszczęście lepszym znawcą przedmiotu okazał się inny poeta, który pospieszył z donosem do samego prezydenta Kuby o "strasznym występku Arrufata przeciwko Rewolucji, przeciwko Kubie, przeciwko naturze". Arrufat stracił posadę.

I pomyśleć - jakiż to piękny przykład rewolucji moralnej: grzech wypleniony, grzesznik ukarany. Donos, ten szczególny gatunek literacki, przeżywa dziś w Polsce cudowną koniunkturę. Nie musi być prawdziwy, wystarczy, że znajdzie się w ubeckich teczkach. A wtedy - hulaj dusza! Ostatnio otrzymałem anonimowy donos o upodobaniach seksualnych niektórych polityków z pierwszych stron gazet: jeden lubi przesadnie młodych chłopców, drugi gustuje w kotach, a trzeci zasięga porad seksualnych u wróżbitów. Toż to gorsze od homoseksualizmu, zarówno aktywnego, jak i pasywnego. Wyrzuciłem anonim do kosza. Mam nadzieję, że ów anonim nie wzbogacił swymi informacjami Instytutu Pamięci Narodowej.

Czy można u nas, w Polsce, poddać literatów i polityków lustracji tego typu? Nie wiem jak państwo, ale ja widzę już cały legion lustratorów ochotników. My, Polacy, nigdy nie lubiliśmy grzeszników.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Grammy żegna W. Houston

Dziś w nocy po raz 54. rozdane zostaną muzyczne odpowiedniki Oskarów. Twórcy widowiska chcą oddać specjalny hołd zmarłej w sobotę Whitney Houston