http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Martwa Europa, Tsiolkas, Christos

Wojciech Orliński
2010-08-10, ostatnia aktualizacja 2010-08-09 23:09

To książka poniekąd prorocza. Napisano ją w roku 2005, kiedy Grecja dopiero co pokazała światu nowoczesne oblicze przy okazji olimpiady w Atenach. Świetnie się ją czyta dziś, gdy poznaliśmy przykrą prawdę o helleńskiej modernizacji

ZOBACZ TAKŻE
"Martwa Europa", Christos Tsiolkas, przeł. Maciej Płaza, Replika, Zakrzewo

Tsiolkas opisał ją już wtedy. Na Grecję ma skomplikowane spojrzenie jako syn uciekiniera z greckiej wojny domowej, który przyszedł na świat i dorastał w przybranej ojczyźnie - Australii.

Podobne cechy biograficzne dał swojemu bohaterowi. Isaac jest fotografikiem, przyjeżdża do Grecji na zaproszenie jakiejś państwowej instytucji, która sfinansowała mu źle zorganizowany wernisaż w Atenach. Bohatera skusiła okazja do obejrzenia kraju przodków na koszt greckiego podatnika.

Sam jako ambitny artysta (i wyzwolony gej) prowadzi w Australii życie znośne, ale niezbyt dostatnie.

Mimo pozorów modernizacji w Grecji czeka go szok obyczajowy. Homoseksualiści żyją tutaj nie jak w czasach emancypacji i stabilnych związków z partnerem, tylko jak w "Lubiewie" Witkowskiego, polują w różnych szemranych zakątkach na marynarza czy budowlańca, który będzie miał ochotę na przygodę.

Obraz Aten, który wyłania się z tej powieści, jest więc obrazem, którego raczej nie zobaczy przeciętny turysta z klasy średniej poruszający się szlakiem "klimatyzowany hotel - muzeum - knajpa polecana w przewodniku". Jeszcze gorzej to wygląda, gdy Isaac jedzie na głęboką prowincję, by szukać swoich korzeni.

Nie chodzi nawet o homofobię - Grecy, zwłaszcza na prowincji, do dzisiaj żyją pamięcią wojny domowej i dyktatury pułkowników. Ludzie tam do dzisiaj pamiętają, kto komu rozstrzelał wuja albo zgwałcił kuzynkę. To są często sąsiedzi z jednej wsi. Trudno w tej sytuacji mówić o społeczeństwie obywatelskim czy nowoczesnej demokracji. Mamy raczej dwa równie skorumpowane, zwaśnione bloki polityczne. I nieliczną klasę średnią w wielkim mieście, która cieszy się, że udało jej się uciec ze wsi do złudnej nowoczesności markowych ciuchów i dobrych samochodów.

Brzmi to oczywiście znajomo i gdzieś w tym widać zapowiedź greckiej tragedii, która może zatopić całą Europę. Tym bardziej że młody Australijczyk - skoro już pokonał tyle mil - postanawia zwiedzić resztę kontynentu. Odwiedza Pragę, Paryż, Amsterdam i Londyn. I widzi tam głównie drag queens i handlarzy dragów. Autor trochę uprościł sobie zadanie, czyniąc bohatera osobą samotną, która w dodatku jako gej nigdzie nie czuje się do końca u siebie. Świat heteryków widoczny gdzieś w tle - uliczne prostytutki, burdele, pornosy z panienkami - też nie wygląda przesadnie apetycznie.

Imię głównego bohatera to pamiątka po kolejnej tragedii z greckiej historii - żydowskim chłopcu ukrywającym się w rodzinnej wsi bohatera podczas okupacji. Wspomnienia o tym chłopcu opisywane są językiem strasznej, okrutnej baśni. Choć wyczuwamy, że ta opowieść ma realistyczne podstawy, bardzo chcemy, żeby to była tylko jakaś surrealistyczna groteska. Ślady po Holocauście i drzemiącym europejskim antysemityzmie pojawiają się w tej powieści co chwila.

"Martwa Europa" sugeruje, że europejską jedność zbudowano na zbrodni, czego pośrednim skutkiem jest moralny kryzys kontynentu. Na taką tezę nie mógłby sobie pozwolić poważny eseista, bo w racjonalnym dyskursie jest nie do utrzymania - ale prozaik ma tu więcej możliwości, bo może powieść umieścić wśród ludzi, którzy zamiast racjonalnością kierują się emocjami. Ale przecież często to właśnie emocje - a nie racjonalne argumenty - decydują o tym, na jaką partię głosujemy. Albo na jakie zbrodnie naszych wybrańców gotowi jesteśmy przymknąć oko lub nawet im gorąco kibicować. W Europie były już takie chwile, kto wie, czy nie wrócą?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

Obama walczy o pigułkę

Nawet niektórzy demokraci nie zgadzają się z rozporządzeniem prezydenta Baracka Obamy, które zmusza pracodawców do zapewnienia pracownikom darmowej antykoncepcji

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy