Trudno pojąć ten wywód; można jedynie domyślać się, że w tym określeniu chodzi oczywiście o wpływ stanu wojennego na późniejsze życie teatralne. Według redaktorów okres ten kończy się 15 listopada 1989 r., czyli datą premiery w warszawskim Teatrze Powszechnym dwóch jednoaktówek: "Largo desolato" Vaclava Havla i "Degrengolady" Pavla Kohouta, granych wcześniej w opozycyjnym Teatrze Domowym. Inicjatorką tej kroniki była krytyk i historyk teatru Marta Fik , toteż "Teatr drugiego obiegu" przypomina jej cenne dzieło "Kultura polska po Jałcie". Praca wykonana przez zespół teatrologów została po śmierci pomysłodawczyni dokończona przez Joannę Krakowską-Narożniak i Marka Waszkiela.
To pasjonująca lektura. Znakomicie oddaje atmosferę tych lat, gdy środowisko teatralne bojkotowało telewizję i
radio, stając się forpocztą oporu wobec władzy, zaś uczestnictwo w nielegalnych przedstawieniach dawało poczucie wspólnoty. Ułożone w porządku chronologicznym kronikarskie informacje umieszczono w trzech działach: "Teatr podziemny", "Cenzura", "Fakty i głosy", a każdy rok poprzedza kalendarium zdarzeń opracowane na podstawie "Solidarności w podziemiu" Jerzego Holzera i Krzysztofa Leskiego oraz "Kalendarium Solidarności" Marka Pernala i Jana Skórzyńskiego. O ile żmudne wczytywanie się w spis obsad polecam specjalistom (choć to, że publikacja oddaje sprawiedliwość także nieznanym ogółowi artystom, należy uznać za zaletę książki), o tyle dział "Cenzura" ożywi wszystkich. Rekonstruuje bowiem ówczesny klimat wzmożonej czujności aparatu partyjnego dotyczącej szczegółów inscenizacyjnych, a nawet pomysłów interpretacyjnych wprowadzanych przez aktorów. Otrzymujemy też obfity zestaw cenzorskich ingerencji prasowych.
Najbardziej rozbudowany dział - "Fakty i głosy" - przynosi żywą, bogato udokumentowaną kronikę zdarzeń opartą głównie na cytatach z ówczesnej prasy podziemnej. Oprócz informacji o represjach władz wobec ZASP-u, podziemnej "Solidarności", aktorów i księży, o przejawach życia kultury w drugim obiegu, wyklaskiwaniu "kolaborujących" aktorów i zaleceniach prasy opozycyjnej w sprawie bojkotu, znajdziemy trzeźwe, pisane bez pobłażania recenzje z "podziemnych" spektakli. Są również akcenty humorystyczne, np. fragment grypsu z ośrodka internowanych w Łowiczu, gdzie Maja Komorowska rozdawała mydło i pastę do zębów. "Z tym mydłem i pastą do zębów to zupełny cyrk. Co z nim robić? Ile można się myć?". Czy cytat z podziemnego "Słowa" (1982, nr 5) o bezskutecznym namawianiu aktorów biorących udział w słuchowisku "Matysiakowie" do dalszej pracy. W efekcie autor słuchowiska musiał "powysyłać" swoich bohaterów na wczasy. "Ze starej obsady zostały tylko dwie aktorki. (...) W sklepowych kolejkach mówi się, że rodzinę Matysiaków internowano, a do ich
mieszkania wprowadzili się nowi, kto wie, czy nie ubecy". Albo groteskowy popis dyrektora Teatru Wielkiego Sławomira Pietrasa, który "w czasie przedstawienia zjechał znienacka na scenę po linach z wysokości dwudziestu metrów, po czym wezwał osłupiałą publiczność do poparcia swojej kandydatury na radnego w zbliżających się wyborach". Było już wiele publikacji prasowych o życiu teatru podziemnego; niewyczerpaną kopalnią o tych czasach jest zbiór wywiadów: "Komedianci. Rzecz o bojkocie", ale po raz pierwszy w druku ukazuje się publikacja zestawiająca całość zjawiska zwanego teatrem drugiego obiegu.